Miłe panie... nadszedł luty, a więc czas ogłosić wyniki konkursu, jaki ogłosiłam już jakiś czas temu...
Dotyczył on dokończenia krótkiego fragmentu tekstu. Nagrodą jest egzemplarz mojej książki "Walcząc z Przeznaczeniem". Zgłosiło się kilka osób i przyznam, że wybór nie był łatwy. Wahałam się do samego końca, czy do jakiś dwóch minut temu z oceną głównie pomiędzy dwoma zgłoszeniami. W końcu wybrałam, przy pomocy wprawnej czytelniczki Kasi...
Pod uwagę brałam głównie pomysł na rozwinięcie akcji, a starałam się nie zwracać uwagi na długość, błędy, czy literówki.
I tak mogę śmiało ogłosić, że:
3 miejsce zajęła Natalia
2 miejsce przypadło Patrycji
1 i egzemplarz Walcząc z przeznaczeniem wędruje w ręce Urszuli
Dziękuję za wszystkie zgłoszenia i liczę, że mimo wszystko zdecydujecie się na kupno książki :) Mam nadzieję, że miło spędziliście czas pisząc te fragmenty, bo ja naprawdę cieszę się, że mogłam je przeczytać.
Zwyciężczyni serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że wygrana w ten sposób pozycja książkowa będzie warta przeczytania.
A oto zwycięski fragment:
"Sparaliżowana strachem, zamknęłam oczy, chcąc się chyba odciąć od tego koszmaru. A może miałam cichą nadzieję, że to tylko sen i gdy otworzę zaciśnięte powieki - obudzę się we własnym łóżku? Nadzieja. Tylko ona ratowała mnie przed kompletną histerią.
Mężczyzna popchnął mnie na ścianę, unieruchamiając własnym ciałem. Nie miałam żadnej szansy się wyrwać. Choć szamotałam się zaciekle, efekty były mizerne. A reakcja? Tylko jeszcze mocniej mnie przytrzymał. Nie mogłam się ruszyć. Czułam się osaczona, zaszczuta, przerażona, a jednak uparcie nie otwierałam oczu. "To nielogiczne", pomyślałam. Bałam się jednak na niego spojrzeć. Bałam się... w zasadzie wszystkiego. Czułam tylko strach, zawładną on całym moim jestestwem, nic poza nim nie istniało. Cały świat był strachem!
W panice szarpałam się, czy raczej próbowałam to robić, starając się uwolnić od napastnika. On trzymał mocno i napierał na mnie ciałem, co udaremniało moje nieskuteczne wysiłki. W końcu stało się. Pochylił się nade mną. Nie widziałem tego, ale poczułam. To prawda, że gdy zabraknie wzroku wyostrzają się inne zmysły. Moje pracowały na zwiększonych obrotach. Czułam jak się nade mną pochyla. Zacisnęłam usta, wiedząc, co nastąpi. Przerażenie całkowicie mną zawładnęło. Panika odbierała zmysły. Tylko strach! Nic więcej!
A zaraz potem szok! Zero gwałtowności, żadnej brutalności. Nic z tych rzeczy! Całował jak kochanek, nie jak gwałciciel. Dziwne, że w ogóle zdałam sobie z tego sprawę. W tych okolicznościach?
Już miałam otworzyć oczy i spojrzeć na niego, gdy nieoczekiwanie przytulił policzek do mojego i szepnął:
- Cześć kochanie. Wróciłem.
Kompletnie zaskoczona następującymi po sobie wydarzeniami, kiedy uwolnił moje usta, nie pomyślałam nawet o krzyku. A może próbowałam? Zdałam sobie sprawę, że mam otwarte usta. Może próbowałam, tylko nie byłam w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku?
I te jego słowa... Ja przecież znam ten głos!
Gwałtownie otworzyłam oczy i spotkałam rozbawione spojrzenie Michała. W tej samej chwili puścił mnie i odsunął się o krok.
Przez chwilę dławiłam się wściekłością. "Jak on mógł" - to jedyna myśl, która wypełniała moją głowę. Powoli otrząsałam się z przerażenia, pozostała tylko niepohamowana złość. Silniejsza niż wszystko, co czułam do tej pory i konkretnie ukierunkowana.
- Ty debilu! Mało nie umarłam z przerażenia! - wrzasnęłam odzyskując głos. - Co ci przyszło do głowy, żeby mnie tak straszyć, co?
Jednocześnie próbowałam go uderzyć, ale zgrabnie się uchylił, łapiąc mnie z rękę i przyciągając do siebie.
- Nie gniewaj się, kotku. - Uśmiechnął się, tak jak tylko on potrafi. - Chciałem ci zrobić niespodziankę.
- Niespodziankę? - zadrwiłam. - Kpisz sobie?
Ciężko westchnęłam i dodałam:
- Mało nie padłam na zawał.
- Przecież wiesz, że kwiaty nie są w moim stylu - odpowiedział, jak gdyby nie słyszał moich ostatnich słów.
W tej chwili przypomniałam sobie z całą jasnością jak bardzo czekałam na jego telefon. Jak tęskniłam. Jak mocno byłam rozczarowana gdy od wieków, jak mi się zdawało, nie dzwonił. Poczułam żal i złość, ale już zupełnie inną. Złość zranionej kobiety, a nie przerażonej ofiary.
Powinnam się była ugryźć w język, ale tego nie zrobiłam:
- Telefony też nie, prawda?
Jego uśmiech się poszerzył i już wiedziałam, że wpadłam na całego. Miał mnie i nic nie mogłam na to poradzić. Powoli pochylił się nade mną.
- Tęskniłaś?
- Ani trochę, kretynie - próbowałam jeszcze się bronić, ale bez przekonania w głosie. Oboje wiedzieliśmy, że nie mówię tego, co myślę. - Puść mnie!
- Wcale tego nie chcesz - powiedział to na głos, chociaż żadne z nas nie miało co do tego wątpliwości. - Za to myślę, że masz ochotę na...
Nie dokończył, ale pocałował mnie dokładnie tak, jak każda stęskniona kobieta chce być całowana!"
Raz jeszcze dzięki i gratuluję!
"Walcząc z Przeznaczeniem" to mój debiut literacki. Blog zawiera głównie informacje o postępach wydawniczych. I co, tu dużo mówić... już teraz zapraszam do kupowania i czytania
środa, 1 lutego 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Nowy Projekt
Dzień dobry
Jej, czemu tam jest tak strasznie i przerażająco zimno...?
Nie znoszę zimy...
Ale ma to jeden plus... mianowicie, wpadłam kilka dni temu na nowy pomysł. Jak na razie staram się go realizować. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że uda mi się doprowadzić to do końca. Projekt pod tytułem "Po drugiej stronie lustra" to zbiór krótkich opowiadań, których bohaterami jest para młodych, zdolnych ludzi, których życie nie różni się niczym od życia nas wszystkich....
Natalia jest młoda dziennikarką, która dzięki swojej pracy poznaje mężczyznę, w którym zakochuje się bez pamięci. I z wzajemnością. Ta miłość jednak sprawia, że dziewczyna przestaje zauważać własne potrzeby, zmienia się podporządkowuje wszystko ukochanemu mężczyźnie. Przekonana jest o słuszności swoich uczuć. Czy aby na pewno...? Czy może tak bezgranicznie ufać i kochać Dominika...?
Mam nadzieję, że uda mi się na te pytania odpowiedzieć.
I o ile wszystko pójdzie po mojej myśli, opowiadania już wkrótce ukarzą się na moim blogu.
Jesteście ciekawi historii Natalii i Dominika?
Trzymajcie się cieplutko
Bee
Jej, czemu tam jest tak strasznie i przerażająco zimno...?
Nie znoszę zimy...
Ale ma to jeden plus... mianowicie, wpadłam kilka dni temu na nowy pomysł. Jak na razie staram się go realizować. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że uda mi się doprowadzić to do końca. Projekt pod tytułem "Po drugiej stronie lustra" to zbiór krótkich opowiadań, których bohaterami jest para młodych, zdolnych ludzi, których życie nie różni się niczym od życia nas wszystkich....
Natalia jest młoda dziennikarką, która dzięki swojej pracy poznaje mężczyznę, w którym zakochuje się bez pamięci. I z wzajemnością. Ta miłość jednak sprawia, że dziewczyna przestaje zauważać własne potrzeby, zmienia się podporządkowuje wszystko ukochanemu mężczyźnie. Przekonana jest o słuszności swoich uczuć. Czy aby na pewno...? Czy może tak bezgranicznie ufać i kochać Dominika...?
Mam nadzieję, że uda mi się na te pytania odpowiedzieć.
I o ile wszystko pójdzie po mojej myśli, opowiadania już wkrótce ukarzą się na moim blogu.
Jesteście ciekawi historii Natalii i Dominika?
Trzymajcie się cieplutko
Bee
niedziela, 29 stycznia 2012
Krzysztof Kotowski - "Krew na Placu Lalek"
Krzysztof Kotowski - Krew na Placu Lalek
Książkę kupiłam głównie z myślą o mojej mamie, która rozczytuje się w polskich kryminałach. Ale i ja sama powoli zaczynam się do nich przekonywać, a że na swoim koncie mam już kilka książek Kotowskiego, postanowiłam zaryzykować. I nie żałuję. Ale po kolei...
Opowieść zaczyna się w chwili, gdy młoda kobieta -Maria Chorodecka budzi się w ruinach pięknego pałacu, a nad nią stoi dziewczynka prosząca ją o pomoc. Maria decyduje się pomóc dziewczynce - Justysi, odnajdując jej rodziców. Na swojej drodze spotyka starszego mężczyznę, który mimo, że nie zna jej, oferuje pomoc jej i Justysi. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że mężczyzna nie żyje od około dwustu lat, a o Marii zapominają wszyscy, którzy choć na chwilę spuszczą ją z oczu. Zupełnie jakby nie istniała. Nie pamięta jej własna matka, która twierdzi, że Maria zmarła po urodzeniu, a w jej mieszkaniu i 10 lat mieszka obca rodzina... O co chodzi? Kim jest Maria i jakie ma zadanie?
Książka pisana jest z dwóch punktów widzenia. Marii, która prowadzi pamiętnik, czy też dziennik, oraz dwójki policjantów, którzy owy dziennik lub pamiętnik dostają w swoje ręce i rozpoczynają śledztwo w sprawie handlu dziećmi.
Książka miała być kryminałem. Dla mnie jednak jest pomieszaniem psychologii, thrillera i kryminału. Ukazana w niej historia jest niesamowita, w pewien sposób nierealna, a jednak dająca do myślenia. Każdy z nas ma jakieś przeznaczenie. Stąpa po tym świecie w jakimś konkretnym celu. I chyba między innymi o tym jest ta opowieść.Kotowski tłumaczy nam to w dziwny, zwiły i niezwykły sposób, w który trudno uwierzyć. Bo jak to w ogóle możliwe, żeby żyć przez kilka dni, tygodni, czy miesięcy, pamiętać chwile, których się nie przeżyło, rozmawiać z ludźmi, którzy za minutę całkowicie cię zapomną? A jednak taka właśnie jest Maria.
Krew na Placu Lalek wciąga. Historia jest poukładana, przemyślana i co tu dużo mówić, dobrze napisana. Język jest prosty, płynny i lekki, przez co książka czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Fabuła wciąga, czytając szukasz odpowiedzi na pytanie o zakończenie i wyjaśnienie, a na końcu okazuje się, że rozwiązanie jest zupełnie inne niż się spodziewałaś. Mam tylko jedno "ale". Nie podobał mi się moment wyjaśnienia wszystkiego, który zajął ładnych kilka stron i przesycony był trudnymi treściami, które nie dla wszystkich mogą być jasne i proste. Zaskoczyło mnie zakończenie i przyznam, nie tego się spodziewałam.
Polecam wszystkim i liczę, że się nie zawiedziecie. :)
Książkę kupiłam głównie z myślą o mojej mamie, która rozczytuje się w polskich kryminałach. Ale i ja sama powoli zaczynam się do nich przekonywać, a że na swoim koncie mam już kilka książek Kotowskiego, postanowiłam zaryzykować. I nie żałuję. Ale po kolei...
Opowieść zaczyna się w chwili, gdy młoda kobieta -Maria Chorodecka budzi się w ruinach pięknego pałacu, a nad nią stoi dziewczynka prosząca ją o pomoc. Maria decyduje się pomóc dziewczynce - Justysi, odnajdując jej rodziców. Na swojej drodze spotyka starszego mężczyznę, który mimo, że nie zna jej, oferuje pomoc jej i Justysi. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że mężczyzna nie żyje od około dwustu lat, a o Marii zapominają wszyscy, którzy choć na chwilę spuszczą ją z oczu. Zupełnie jakby nie istniała. Nie pamięta jej własna matka, która twierdzi, że Maria zmarła po urodzeniu, a w jej mieszkaniu i 10 lat mieszka obca rodzina... O co chodzi? Kim jest Maria i jakie ma zadanie?
Książka pisana jest z dwóch punktów widzenia. Marii, która prowadzi pamiętnik, czy też dziennik, oraz dwójki policjantów, którzy owy dziennik lub pamiętnik dostają w swoje ręce i rozpoczynają śledztwo w sprawie handlu dziećmi.
Książka miała być kryminałem. Dla mnie jednak jest pomieszaniem psychologii, thrillera i kryminału. Ukazana w niej historia jest niesamowita, w pewien sposób nierealna, a jednak dająca do myślenia. Każdy z nas ma jakieś przeznaczenie. Stąpa po tym świecie w jakimś konkretnym celu. I chyba między innymi o tym jest ta opowieść.Kotowski tłumaczy nam to w dziwny, zwiły i niezwykły sposób, w który trudno uwierzyć. Bo jak to w ogóle możliwe, żeby żyć przez kilka dni, tygodni, czy miesięcy, pamiętać chwile, których się nie przeżyło, rozmawiać z ludźmi, którzy za minutę całkowicie cię zapomną? A jednak taka właśnie jest Maria.
Krew na Placu Lalek wciąga. Historia jest poukładana, przemyślana i co tu dużo mówić, dobrze napisana. Język jest prosty, płynny i lekki, przez co książka czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Fabuła wciąga, czytając szukasz odpowiedzi na pytanie o zakończenie i wyjaśnienie, a na końcu okazuje się, że rozwiązanie jest zupełnie inne niż się spodziewałaś. Mam tylko jedno "ale". Nie podobał mi się moment wyjaśnienia wszystkiego, który zajął ładnych kilka stron i przesycony był trudnymi treściami, które nie dla wszystkich mogą być jasne i proste. Zaskoczyło mnie zakończenie i przyznam, nie tego się spodziewałam.
Polecam wszystkim i liczę, że się nie zawiedziecie. :)
środa, 25 stycznia 2012
Joanna Chmielewska - "Gwałt"
Joanna Chmielewska - "Gwałt"
Gwałt, czy nie gwałt? Winny, czy nie winny?
Książka po którą odważyłam się sięgnąć opowiada o rozprawie sądowej, która toczy się w Płocku w czasach głębokiego PRL-u. Bohaterami są pan prokurator - Kajtuś, Pani dziennikarka - Patrycja, oskarżony - Ziutek, pokrzywdzona - Rucka i kilku innych... świadków. Sprawa dotyczy gwałtu jakiego podobno dokonał Ziutek na Ruckiej. Ale czy aby na pewno...?
Przyznam, że nie poznałam odpowiedzi na moje pytanie. Nie poznałam, bo książki nie doczytałam do końca. Zostało mi mniej więcej 30 stron. Z tego co udało mi się doczytać, gwałtu nie było. Z resztą nie tu jest ważne. Miała pisać co myślę...
Otóż, przyznam szczerze, że swoją karierę z czytelnictwem zaczęłam właśnie od książki Pani Chmielewskiej. Był to Nawiedzony Dom. I tamta książka mnie... wciągnęła do świata literatury. Później było kilka innych książek tej samej autorki i wszystkie tak samo dobre. Ta jednak mnie rozczarowała. Jest nudna i nieciekawa. Nie ma tego specyficznego humoru, który kiedyś mnie zaczarował. Bohaterowie jacyś tacy niemrawi, a i sama historia nie bardzo nadaje się do spisana. Proces, którego nie powinno być. Może miało to być zabawne, czy groteskowe. Mnie wydało się raczej żałosne. Bez ład i składu.
Podsumowując, nadal cenię sobie Joannę Chmielewską, jednak Gwałt rozczarowuje. Zwłaszcza osoby, które twórczość autorki już znają. Nie polecam. Zacznijcie lepiej od "Nawiedzonego domu", lub" Zwyczajnego życia"
Gwałt, czy nie gwałt? Winny, czy nie winny?
Książka po którą odważyłam się sięgnąć opowiada o rozprawie sądowej, która toczy się w Płocku w czasach głębokiego PRL-u. Bohaterami są pan prokurator - Kajtuś, Pani dziennikarka - Patrycja, oskarżony - Ziutek, pokrzywdzona - Rucka i kilku innych... świadków. Sprawa dotyczy gwałtu jakiego podobno dokonał Ziutek na Ruckiej. Ale czy aby na pewno...?
Przyznam, że nie poznałam odpowiedzi na moje pytanie. Nie poznałam, bo książki nie doczytałam do końca. Zostało mi mniej więcej 30 stron. Z tego co udało mi się doczytać, gwałtu nie było. Z resztą nie tu jest ważne. Miała pisać co myślę...
Otóż, przyznam szczerze, że swoją karierę z czytelnictwem zaczęłam właśnie od książki Pani Chmielewskiej. Był to Nawiedzony Dom. I tamta książka mnie... wciągnęła do świata literatury. Później było kilka innych książek tej samej autorki i wszystkie tak samo dobre. Ta jednak mnie rozczarowała. Jest nudna i nieciekawa. Nie ma tego specyficznego humoru, który kiedyś mnie zaczarował. Bohaterowie jacyś tacy niemrawi, a i sama historia nie bardzo nadaje się do spisana. Proces, którego nie powinno być. Może miało to być zabawne, czy groteskowe. Mnie wydało się raczej żałosne. Bez ład i składu.
Podsumowując, nadal cenię sobie Joannę Chmielewską, jednak Gwałt rozczarowuje. Zwłaszcza osoby, które twórczość autorki już znają. Nie polecam. Zacznijcie lepiej od "Nawiedzonego domu", lub" Zwyczajnego życia"
niedziela, 22 stycznia 2012
Ważne i mniej ważne opinie prywatne
Witam
Momomijo jak mnie tu dawno nie było...
Już tłumaczę dlaczego. Otóż, nie mam czasu. Albo raczej mam go wyjątkowo mało. Ale co poradzić, w końcu kończę studia. Licencjat, sesja, załatwianie dokumentów, źle wykonane zdjęcia i masa innych mniej lub bardziej ważnych spraw, o których myśleć nie chcę.
Dziękuję za zgłoszenia do konkursu. Rozstrzygnięcie już wkrótce. O wynikach poinformuję na blogu. Mam jednak małą prośbę. Przez moje zakręcenie pogubiłam adresy mejlowe osób, które przesłały mi swoje zgłoszenia. Będę wdzięczna jeśli w miarę możliwości odezwiecie się do mnie raz jeszcze.
Z góry dzięki.
Na koniec raz jeszcze pragnę wszystkich zachęcić do czytania "Walcząc z Przeznaczeniem" Myślę, że warto :)
I jeszcze chciałam ogłosić, że wracam do czytania. W miarę możliwości czasowych będę umieszczać w oddzielnej zakładce moje własne opinie na temat danej pozycji. Obecnie zabrałam się za czytanie "Gwałtu" Chmielewskiej. Mam nadzieję, że warto :)
Spokojnej i miłej niedzieli i do następnego razu
Bee
Momomijo jak mnie tu dawno nie było...
Już tłumaczę dlaczego. Otóż, nie mam czasu. Albo raczej mam go wyjątkowo mało. Ale co poradzić, w końcu kończę studia. Licencjat, sesja, załatwianie dokumentów, źle wykonane zdjęcia i masa innych mniej lub bardziej ważnych spraw, o których myśleć nie chcę.
Dziękuję za zgłoszenia do konkursu. Rozstrzygnięcie już wkrótce. O wynikach poinformuję na blogu. Mam jednak małą prośbę. Przez moje zakręcenie pogubiłam adresy mejlowe osób, które przesłały mi swoje zgłoszenia. Będę wdzięczna jeśli w miarę możliwości odezwiecie się do mnie raz jeszcze.
Z góry dzięki.
Na koniec raz jeszcze pragnę wszystkich zachęcić do czytania "Walcząc z Przeznaczeniem" Myślę, że warto :)
I jeszcze chciałam ogłosić, że wracam do czytania. W miarę możliwości czasowych będę umieszczać w oddzielnej zakładce moje własne opinie na temat danej pozycji. Obecnie zabrałam się za czytanie "Gwałtu" Chmielewskiej. Mam nadzieję, że warto :)
Spokojnej i miłej niedzieli i do następnego razu
Bee
piątek, 6 stycznia 2012
Nakanapie
Dzień dobry
Witam w nowym 2012 roku. Oby był dla nas wszystkich szczęśliwy
Witam w nowym 2012 roku. Oby był dla nas wszystkich szczęśliwy
Recenzja Walcząc z Przeznaczeniem na stronie nakapie.pl
Zapraszam do czytania!
I miłego dnia wszystkim
Do usłyszenia
Bee
środa, 14 grudnia 2011
Konkurs
Witam
Trochę mnie nie było, ale co poradzić, obowiązki, obowiązki i obowiązki.
A dziś kupiłam choinkę. Okazało się, że święta zbliżają się szybciej niż mi się zdawało i wybór drzewek jest mniejszy niż przypuszczałam niż będzie. Ale jest! Moja choinka. Piękna, prawdziwa, iglasta.... Idealna. Pytanie jak zareaguje na nią mój kot... Ciekawe czy mam plastikowe bombki...?
Wiem, wiem święta, dużo pracy, mało czasu, ale i tak chcę Was wszystkich zachęcić do czytania mojej pierwszej wydane powieści. Sądzę, że na prawdę warto. Ale to ocenicie sami!
Dla wszystkich z masą pomysłów proponuję KONKURS.
Do wygrania nic innego jak EGZEMPLARZ "WALCZĄC Z PRZEZNACZENIEM"!
Już tłumaczę o co chodzi....
Jest to krótki fragment mojej nowej powieści.
Zadanie dla Was jest takie, by napisać kilka słów o tym, jakie proponujecie zakończenie tej sceny. Opis sytuacji, rozmowa, emocje...
Trochę mnie nie było, ale co poradzić, obowiązki, obowiązki i obowiązki.
A dziś kupiłam choinkę. Okazało się, że święta zbliżają się szybciej niż mi się zdawało i wybór drzewek jest mniejszy niż przypuszczałam niż będzie. Ale jest! Moja choinka. Piękna, prawdziwa, iglasta.... Idealna. Pytanie jak zareaguje na nią mój kot... Ciekawe czy mam plastikowe bombki...?
Wiem, wiem święta, dużo pracy, mało czasu, ale i tak chcę Was wszystkich zachęcić do czytania mojej pierwszej wydane powieści. Sądzę, że na prawdę warto. Ale to ocenicie sami!
Dla wszystkich z masą pomysłów proponuję KONKURS.
Do wygrania nic innego jak EGZEMPLARZ "WALCZĄC Z PRZEZNACZENIEM"!
Już tłumaczę o co chodzi....
"...Mój instynkt samozachowawczy kazał mi uciekać. Krzyczał do mnie na całe gardło – beż nogi za pas i spieprzaj. Może uda ci się uciec. Nie koniecznie aż do twojego mieszkania. Uciekaj dokądkolwiek. Do pierwszej lepszej klatki. Wpadnij do pierwszego lepszego mieszkania. To, że zrobisz z siebie wariatkę nie ma znaczenia. Ważne, że uratujesz samą siebie.
Mimowolnie przyspieszyłam. Mocno złapałam torebkę, a moje nogi zmusiły się do marszu. Ktoś za mną również przyspieszył. Przez chwilę miałam wrażenie, że zamierza mnie wyprzedzić, ale moje nadzieje okazały się złudne. Mężczyzna idący za mną wybrał doskonałe miejsce. Wykorzystał mój opłakany stan ducha i brak czujności. Byłam tak pochłonięta myślami o ucieczce, że paradoksalnie przestałam myśleć racjonalnie.
Kiedy poczułam jego dłonie na swojej szyi i ustach wiedziałam, że jest za późno. Nie zdążyłam nawet krzyknąć, a on już wciągał mnie do ciemnej, pustej i zimnej bramy, która stanowiła przejście na drugą stronę osiedla..."Jest to krótki fragment mojej nowej powieści.
Zadanie dla Was jest takie, by napisać kilka słów o tym, jakie proponujecie zakończenie tej sceny. Opis sytuacji, rozmowa, emocje...
Zgłoszenia wraz z propozycjami proszę nadsyłać do końca stycznia na mój adres e-mailowy:
bea10@onet.eu
Subskrybuj:
Posty (Atom)

