Dzień dobry
Praca nad wydaniem Walcząc z Przeznaczeniem jak wicie zakończona, więc co jeszcze w tym temacie mogłabym powiedzieć?
Chyba tylko tyle:
Ludzie, kupujcie i czytajcie!
Nawet nie wiecie jakie to ważne dla mnie, ale i dla Was samych. Już niedługo w internecie ukarze się recenzja książki. Mam nadzieję, że pozytywna. Oczywiście powiadomię Was co i jak.
A tak z innej beczki... nie próżnuję. Zaczęłam właśnie pracę nad nową książką. Jej roboczy tytuł brzmi "Kartki z Twojego Kalendarza"
Czy taki pozostanie, nie wiem. Ale chyba tak, bo jakoś nie lubię zmieniać tytułów w trakcie pracy. Jak na razie nie mogę jeszcze jednoznacznie określić o czym książka będzie. W zasadzie sama tego nie wiem. Jak zawsze odzywają się w mnie mordercze instynkty i najchętniej napisałabym naprawdę mocny kryminał. To raczej u mnie normalne. Cała ja - krew, morderstwo, tajemnica i takie tam... Ale z drugiej strony początek fabuły, jaki wyklarował się w mojej głowie nie bardzo odpowiada mrocznej powieści. I bohaterowie jacy tacy łagodni, i miejsca, w których będą obsadzeni i wiele, wiele innych czynników przemawiają raczej za tym, żeby z książki zrobić bardziej powieść obyczajową niż coś mocniejszego. Ale, ja jak to ja, nie byłabym sobą, gdybym nie splotła w to wszystko jakiegoś, choć najmniejszego wątku kryminalnego. Ale, cóż, pożyjemy, zobaczymy. Jak na razie wgryzam się w środowisko i zobaczymy, jak to się wszystko poukłada.
Tymczasem, raz jeszcze zapraszam do kupowania Walcząc z Przeznaczeniem, bo wierzcie mi (nie ważne, że jestem autorką owej pozycji), że warto.
Pozdrawiam
Bee
"Walcząc z Przeznaczeniem" to mój debiut literacki. Blog zawiera głównie informacje o postępach wydawniczych. I co, tu dużo mówić... już teraz zapraszam do kupowania i czytania
poniedziałek, 31 października 2011
sobota, 22 października 2011
Walcząc z Przeznaczeniem
Witam cieplutko i z uśmiechem na ustach.
Udało się!
Walcząc z Przeznaczeniem ujrzało światło dzienne. Prace zostały zakończone, książka wydrukowana, zaakceptowana i co tu dużo mówić, jest gotowa.
Można ją znaleźć pod tymi adresami internetowych księgarni:
http://www.radwan.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=445
I tutaj:
http://www.yesbook.pl/ksiazka/266152/walczac-z-przeznaczeniem/266618/2709/
I co ja mogę dziś Wam jeszcze napisać, tudzież powiedzieć?
Zapraszam do kupowania, czytania i opiniowania. Starałam się, by książka wypadła jak najlepiej. By wszystko było idealnie, by bohaterowie byli wyraziści i prawdziwi, by historia chwytała za serce, by książka wzbudzała emocje takie czy inne, by zakończenie było najlepsze ze wszystkich, które krążyły mi po głowie. W końcu, starałam się, byście Wy, czytelnicy byli zadowoleni i nie zwiedli się na mojej pierwszej, a mam nadzieję nie ostatniej książce.
Czy to wszystko mi się udało, ocenicie sami. Mnie pozostaje tylko życzyć milej lektury, wielu emocji i dobrych wspomnień związanych z lekturą.
Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia i pociechy. Za poganianie mnie do pracy i podtrzymywaniu na duchu w trudnych chwilach. Dziękowałam już Kaś i Ewelinie i wiem, że pewnie znowu wywrócą oczami, ale robię to ponownie, wasze wsparcie jest, było i będzie dla mnie nieocenione. Już myślę nad dedykacją dla Was. Mam nadzieję, że uda mi się wymyślić coś ekstra :)
Szczególne podziękowania należą się mojej kochanej rodzince. Mamie, za to, że słucha moich wiecznych narzekań ze stoickim spokojem i za to, że na koniec zawsze mówi, że mam się nie przejmować i, że będzie dobrze. Bratu za strefę... żartów w naszej rodzince, siostrze za wieczną szczerość. I tacie za to, że jako jedynemu przyszło do głowy, by opić sukces córki. A i zapomniałabym o babci, która urządziła mi darmową reklamę wśród połowy Lublińca i okolic :) I dla ciotki, od której w prezencie dostałam pióro do podpisywania książek. I całej, całej reszcie, która jest ze mną, a nigdy przeciwko mnie.
A i Wam, czytelnikom, za to, że jesteście i mam nadzieję, będziecie.
Może brzmi to wszystko podniośle i patetycznie, ale musiałam to powiedzieć :)
Liczę na Was, Ludzie moi kochani.
Piszcie, czytajcie i trzymajcie się ciepło tej jesieni
Do usłyszenia - przeczytania niebawem
Bee
Udało się!
Walcząc z Przeznaczeniem ujrzało światło dzienne. Prace zostały zakończone, książka wydrukowana, zaakceptowana i co tu dużo mówić, jest gotowa.
Można ją znaleźć pod tymi adresami internetowych księgarni:
http://www.radwan.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=445
I tutaj:
http://www.yesbook.pl/ksiazka/266152/walczac-z-przeznaczeniem/266618/2709/
I co ja mogę dziś Wam jeszcze napisać, tudzież powiedzieć?
Zapraszam do kupowania, czytania i opiniowania. Starałam się, by książka wypadła jak najlepiej. By wszystko było idealnie, by bohaterowie byli wyraziści i prawdziwi, by historia chwytała za serce, by książka wzbudzała emocje takie czy inne, by zakończenie było najlepsze ze wszystkich, które krążyły mi po głowie. W końcu, starałam się, byście Wy, czytelnicy byli zadowoleni i nie zwiedli się na mojej pierwszej, a mam nadzieję nie ostatniej książce.
Czy to wszystko mi się udało, ocenicie sami. Mnie pozostaje tylko życzyć milej lektury, wielu emocji i dobrych wspomnień związanych z lekturą.
Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia i pociechy. Za poganianie mnie do pracy i podtrzymywaniu na duchu w trudnych chwilach. Dziękowałam już Kaś i Ewelinie i wiem, że pewnie znowu wywrócą oczami, ale robię to ponownie, wasze wsparcie jest, było i będzie dla mnie nieocenione. Już myślę nad dedykacją dla Was. Mam nadzieję, że uda mi się wymyślić coś ekstra :)
Szczególne podziękowania należą się mojej kochanej rodzince. Mamie, za to, że słucha moich wiecznych narzekań ze stoickim spokojem i za to, że na koniec zawsze mówi, że mam się nie przejmować i, że będzie dobrze. Bratu za strefę... żartów w naszej rodzince, siostrze za wieczną szczerość. I tacie za to, że jako jedynemu przyszło do głowy, by opić sukces córki. A i zapomniałabym o babci, która urządziła mi darmową reklamę wśród połowy Lublińca i okolic :) I dla ciotki, od której w prezencie dostałam pióro do podpisywania książek. I całej, całej reszcie, która jest ze mną, a nigdy przeciwko mnie.
A i Wam, czytelnikom, za to, że jesteście i mam nadzieję, będziecie.
Może brzmi to wszystko podniośle i patetycznie, ale musiałam to powiedzieć :)
Liczę na Was, Ludzie moi kochani.
Piszcie, czytajcie i trzymajcie się ciepło tej jesieni
Do usłyszenia - przeczytania niebawem
Bee
czwartek, 6 października 2011
Lepsze wieści
Witam moi mili czytelnicy i nie czytelnicy również
Po miom ostatnim, nieco dramatycznym wpisie, dziś mam chyba odrobinę lepszą wiadomość.
Nadal w prawdzie nie mogę powiedzieć Wam, że książka już w księgarni wydawnictwa Radwan, ale niedługo (mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu) wreszcie do tego dojdzie. Wiem, moje wpisy, które ciągle powtarzają jedno i to samo, mogą stawać się już nieco nudne, ale obiecałam, że będę informować o wszystkim po kolei.
A dziś znów sprawa okładki. Męczy mnie to nieziemsko, ale to już koniec.
Znalazłam grafika, który zna się na swojej robocie i zrobił dla mnie okładkę. To już, która wersja...? Trzecie....? Tak, trzecia. Ostateczna. Wysłałam ją do wydawnictwa i została uznana za prawidłowo wykonaną. Teraz Walcząc z Przeznaczeniem przeszło do drukarki, w której na początek stworzone zostaną dwa egzemplarze wzorcowe, które muszę zaakceptować. Kiedy tylko to zrobię, książka idzie do masowego druku.
A pod tym adresem zapowiedź Walcząc z Przeznaczeniem. Uprzedzam jednak, że zdjęcie przedstawia poprzednią okładkę.
http://www.radwan.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=445&category_id=10&option=com_virtuemart&Itemid=201
Oczywiście powiadomię Was, kiedy, co i jak. Was, to znaczy wszystkich, którzy chcecie mnie słuchać, tudzież (uwielbiam to słowo) czytać.
Mam to wszystko trochę na własne życzenie, ale cóż, ja to ja i zawsze muszę wplątać się w coś dziwnego, popapranego i zagmatwać sobie nawet najprostsze, życiowe sprawy. No, ale trudno. Było minęło. Wniosek z tego taki, że człowiek uczy się na błędach. Mam tylko nadzieję, że Jadzia się o to wszystko na mnie nie pogniewa.
I tak, ogromne podziękowania należą się Michałowi, grafikowi, który starał się poprawić wcześniejszą okładkę, a w końcu orzekł, że nie da rady i prościej zrobić nową. To mój znajomy (czemu nie pomyślałam o niem wcześniej?) i dlatego nie skasował ze mnie ogromnej sumy pieniędzy... Za to również mu dziękuję.
Specjalne podziękowania należą się dwóm "moim ukochanym dziewczynom" i czytelniczkom za okazane wsparcie i słowa pociechy w nieco depresyjnym etapie mojego wydawniczego życia. Byle więcej takich e-meli. I nie piszcie, proszę, że przesadzam... Taka już jestem... :)
Tak więc Kaś, Ewelinka, wielkie dzięki.
To chyba w sumie wszystko, co miałam napisać. Tak myślę... W razie gdybym o czymś zapomniała, odezwę się. A gdyby ktoś miał pytania, niech pisze.
Po miom ostatnim, nieco dramatycznym wpisie, dziś mam chyba odrobinę lepszą wiadomość.
Nadal w prawdzie nie mogę powiedzieć Wam, że książka już w księgarni wydawnictwa Radwan, ale niedługo (mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu) wreszcie do tego dojdzie. Wiem, moje wpisy, które ciągle powtarzają jedno i to samo, mogą stawać się już nieco nudne, ale obiecałam, że będę informować o wszystkim po kolei.
A dziś znów sprawa okładki. Męczy mnie to nieziemsko, ale to już koniec.
Znalazłam grafika, który zna się na swojej robocie i zrobił dla mnie okładkę. To już, która wersja...? Trzecie....? Tak, trzecia. Ostateczna. Wysłałam ją do wydawnictwa i została uznana za prawidłowo wykonaną. Teraz Walcząc z Przeznaczeniem przeszło do drukarki, w której na początek stworzone zostaną dwa egzemplarze wzorcowe, które muszę zaakceptować. Kiedy tylko to zrobię, książka idzie do masowego druku.
A pod tym adresem zapowiedź Walcząc z Przeznaczeniem. Uprzedzam jednak, że zdjęcie przedstawia poprzednią okładkę.
http://www.radwan.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=445&category_id=10&option=com_virtuemart&Itemid=201
Oczywiście powiadomię Was, kiedy, co i jak. Was, to znaczy wszystkich, którzy chcecie mnie słuchać, tudzież (uwielbiam to słowo) czytać.
Mam to wszystko trochę na własne życzenie, ale cóż, ja to ja i zawsze muszę wplątać się w coś dziwnego, popapranego i zagmatwać sobie nawet najprostsze, życiowe sprawy. No, ale trudno. Było minęło. Wniosek z tego taki, że człowiek uczy się na błędach. Mam tylko nadzieję, że Jadzia się o to wszystko na mnie nie pogniewa.
I tak, ogromne podziękowania należą się Michałowi, grafikowi, który starał się poprawić wcześniejszą okładkę, a w końcu orzekł, że nie da rady i prościej zrobić nową. To mój znajomy (czemu nie pomyślałam o niem wcześniej?) i dlatego nie skasował ze mnie ogromnej sumy pieniędzy... Za to również mu dziękuję.
Specjalne podziękowania należą się dwóm "moim ukochanym dziewczynom" i czytelniczkom za okazane wsparcie i słowa pociechy w nieco depresyjnym etapie mojego wydawniczego życia. Byle więcej takich e-meli. I nie piszcie, proszę, że przesadzam... Taka już jestem... :)
Tak więc Kaś, Ewelinka, wielkie dzięki.
To chyba w sumie wszystko, co miałam napisać. Tak myślę... W razie gdybym o czymś zapomniała, odezwę się. A gdyby ktoś miał pytania, niech pisze.
środa, 28 września 2011
Opóźnienia, komplikacje i ogólnie depresja
Witam
Chciałabym Wam powiedzieć, że moja książka jest gotowa do sprzedaży. Naprawdę bardzo bym tego chciała. Ale nie mogę Wam tego powiedzieć.
Byłam zła, sfrustrowana, zdenerwowana, czy jakie tam jeszcze inne określania na stan mojego ducha znajdziecie.
Teraz jestem załamana. Mam dość i nie boję się tego przyznać. Zaczynam odnosić wrażenie, że nad tą książką wisi jakieś fatum. Nie wiem, może tak jest zawsze i z każdym, że co chwila coś jest nie tak, nie wymiarowe, nie prawidłowe, a jedyne osoby, które mogą pomóc rozpływają się w powietrzu.
Ale mnie nie obchodzi co jest jak gdzieś tam. Mnie obchodzi, że to ja nie mogę doprowadzić wydania książki do szczęśliwego końca.
Najpierw problem ze składem, który wydawnictwo poprawiało ładne kilka razy. Teraz kolejny już problem z okładką. Nagle okazało się, że nie zgadzają im się wymiary i inne rzeczy o których mój ograniczony mózg nie ma pojęcia. Co za tym idzie, nie da się jej wydrukować. To z kolei zmusza mnie do zmian. Ja ich nie dokonam, bo nie umiem. Jadzia ich nie dokona, bo jej zwyczajnie nie ma, a graficy wydawnictwa ich nie wykonają bo to nie ich projekt. Wychodzi więc na to, że wydanie utknęło w martwym punkcie i ruszy z miejsca Bóg jeden raczy wiedzieć kiedy.
Mam przesmolone i to z własnej nie przymuszonej woli.
Także wszystkich chcących książkę kupić i być może nawet przeczytać, uprzedzam, że nie wiem, kiedy będzie taka możliwość.
Módlcie się o cierpliwość dla mnie, bo chyba za chwilę wyjdę z siebie i stanę obok.
Pozdrawiam
Bee
Chciałabym Wam powiedzieć, że moja książka jest gotowa do sprzedaży. Naprawdę bardzo bym tego chciała. Ale nie mogę Wam tego powiedzieć.
Byłam zła, sfrustrowana, zdenerwowana, czy jakie tam jeszcze inne określania na stan mojego ducha znajdziecie.
Teraz jestem załamana. Mam dość i nie boję się tego przyznać. Zaczynam odnosić wrażenie, że nad tą książką wisi jakieś fatum. Nie wiem, może tak jest zawsze i z każdym, że co chwila coś jest nie tak, nie wymiarowe, nie prawidłowe, a jedyne osoby, które mogą pomóc rozpływają się w powietrzu.
Ale mnie nie obchodzi co jest jak gdzieś tam. Mnie obchodzi, że to ja nie mogę doprowadzić wydania książki do szczęśliwego końca.
Najpierw problem ze składem, który wydawnictwo poprawiało ładne kilka razy. Teraz kolejny już problem z okładką. Nagle okazało się, że nie zgadzają im się wymiary i inne rzeczy o których mój ograniczony mózg nie ma pojęcia. Co za tym idzie, nie da się jej wydrukować. To z kolei zmusza mnie do zmian. Ja ich nie dokonam, bo nie umiem. Jadzia ich nie dokona, bo jej zwyczajnie nie ma, a graficy wydawnictwa ich nie wykonają bo to nie ich projekt. Wychodzi więc na to, że wydanie utknęło w martwym punkcie i ruszy z miejsca Bóg jeden raczy wiedzieć kiedy.
Mam przesmolone i to z własnej nie przymuszonej woli.
Także wszystkich chcących książkę kupić i być może nawet przeczytać, uprzedzam, że nie wiem, kiedy będzie taka możliwość.
Módlcie się o cierpliwość dla mnie, bo chyba za chwilę wyjdę z siebie i stanę obok.
Pozdrawiam
Bee
niedziela, 18 września 2011
Historia Pewnej Opowieści
Witam ponownie
Z informacji wydawniczych:
Okładka gotowa i zaakceptowana
Skład prawie gotowy. Wydawnictwo dokonuje drobnych poprawek. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uporamy się z tym etapem pracy. Potem książka pójdzie do próbnego druku, dostanę dwa egzemplarze, jeden z nich podpiszę i odeślę, a potem już tylko druk i Walcząc z Przeznaczeniem wreszcie ujrzy światło dzienne. :)
A tak po za tym... Koleżanka w pracy zapytała mnie niedawno skąd biorę pomysły. I wiecie co? Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć. Po prostu pomysły biorą się zewsząd. Z otoczenia, z muzyki, z rozmowy przechodniów na ulicy... Ostatnio nawet część rozdziału nowej opowieści powstało dzięki meczowi siatkówki naszej męskiej reprezentacji.
A skąd pomysł na Walcząc z Przeznaczeniem?
Książka powstała w wakacje zeszłego roku. Wyjechałam na kilka tygodni w swoje stałe, ukochane miejsce na Mazurach i benc, koncert!
Słuchałam muzyki, którą grali prawie, że pod oknami mieszkania mojej babci i myślałam sobie, co by było, gdyby taki muzyk z zespołu rockowego poznał dziewczynę z problemami? Zakochał się, wiecie, jak to tylko w książkach bywa, na zabój i to jeszcze ze wzajemnością. Oczywiście, jak to bywa w książkach, coś złego musiało stanąć na ich drodze. I tu kolejny pomysł z życia wzięty. Co jeśli owa dziewczyna zachoruje na jakąś straszną chorobę? Sama wtedy nie najlepiej się czułam i stąd taki, a nie inny pomysł...
Ale ja, jak to ja, nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła w historię odrobinę wątku kryminalnego. I tak, w ciągu jednej nocy powstał zaraz historii o wielkiej miłości, tajemnicach rodzinnych, nienawiści i chęci przetrwania. A potem... jak to mówi moja mama, poszło samo.
Tak mniej więcej brzmiała odpowiedź na pytanie mojej koleżanki z pracy. Nie wiem, czy ją usatysfakcjonowała, ale pomyślałam sobie, że i tutaj są osoby, które chciałby wiedzieć, jak to wszystko było :)
Mam nadzieję, że nie zanudziłam....
Pozdrawiam i do usłyszenia
Z informacji wydawniczych:
Okładka gotowa i zaakceptowana
Skład prawie gotowy. Wydawnictwo dokonuje drobnych poprawek. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uporamy się z tym etapem pracy. Potem książka pójdzie do próbnego druku, dostanę dwa egzemplarze, jeden z nich podpiszę i odeślę, a potem już tylko druk i Walcząc z Przeznaczeniem wreszcie ujrzy światło dzienne. :)
A tak po za tym... Koleżanka w pracy zapytała mnie niedawno skąd biorę pomysły. I wiecie co? Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć. Po prostu pomysły biorą się zewsząd. Z otoczenia, z muzyki, z rozmowy przechodniów na ulicy... Ostatnio nawet część rozdziału nowej opowieści powstało dzięki meczowi siatkówki naszej męskiej reprezentacji.
A skąd pomysł na Walcząc z Przeznaczeniem?
Książka powstała w wakacje zeszłego roku. Wyjechałam na kilka tygodni w swoje stałe, ukochane miejsce na Mazurach i benc, koncert!
Słuchałam muzyki, którą grali prawie, że pod oknami mieszkania mojej babci i myślałam sobie, co by było, gdyby taki muzyk z zespołu rockowego poznał dziewczynę z problemami? Zakochał się, wiecie, jak to tylko w książkach bywa, na zabój i to jeszcze ze wzajemnością. Oczywiście, jak to bywa w książkach, coś złego musiało stanąć na ich drodze. I tu kolejny pomysł z życia wzięty. Co jeśli owa dziewczyna zachoruje na jakąś straszną chorobę? Sama wtedy nie najlepiej się czułam i stąd taki, a nie inny pomysł...
Ale ja, jak to ja, nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła w historię odrobinę wątku kryminalnego. I tak, w ciągu jednej nocy powstał zaraz historii o wielkiej miłości, tajemnicach rodzinnych, nienawiści i chęci przetrwania. A potem... jak to mówi moja mama, poszło samo.
Tak mniej więcej brzmiała odpowiedź na pytanie mojej koleżanki z pracy. Nie wiem, czy ją usatysfakcjonowała, ale pomyślałam sobie, że i tutaj są osoby, które chciałby wiedzieć, jak to wszystko było :)
Mam nadzieję, że nie zanudziłam....
Pozdrawiam i do usłyszenia
piątek, 9 września 2011
Okładka
Hej
Pamiętacie? Post wcześniej żaliłam się, że nie mam żadnych wieści od wydawnictwa...
Cofam to.
Już następnego dnia dostałam w swoje niecierpliwe łapska projekt okładki. Czytam wiadomość, serce mi wali, otwieram załącznik z wielkim uśmiechem na twarzy i... uśmiech znika.
Nie będę Wam pokazywać okładki, bo nie warto. Powiem tylko, że nie zgodziłam się na nią. I tu do akcji wkracza dobra, kochana, niezastąpiona Jadzia. Wspaniała osoba i świetny grafik, która jest ze mną praktycznie od samego początku. Czemu o niej wspominam? Otóż to Jadzia wykona okładkę do Walcząc z Przeznaczeniem. Z wydawnictwem wszystko ustalone, z Jadzią tym bardziej, więc teraz tylko czekać na projekt. Szybka wysyłka do wydawnictwa i mam nadzieję, problem okładkowy będzie za nami.
Jadzia, dzięki Ci wielkie. :)
Jak zawsze proszę, trzymajcie kciuki
Pozdrawiam cieplutko
Bee
Pamiętacie? Post wcześniej żaliłam się, że nie mam żadnych wieści od wydawnictwa...
Cofam to.
Już następnego dnia dostałam w swoje niecierpliwe łapska projekt okładki. Czytam wiadomość, serce mi wali, otwieram załącznik z wielkim uśmiechem na twarzy i... uśmiech znika.
Nie będę Wam pokazywać okładki, bo nie warto. Powiem tylko, że nie zgodziłam się na nią. I tu do akcji wkracza dobra, kochana, niezastąpiona Jadzia. Wspaniała osoba i świetny grafik, która jest ze mną praktycznie od samego początku. Czemu o niej wspominam? Otóż to Jadzia wykona okładkę do Walcząc z Przeznaczeniem. Z wydawnictwem wszystko ustalone, z Jadzią tym bardziej, więc teraz tylko czekać na projekt. Szybka wysyłka do wydawnictwa i mam nadzieję, problem okładkowy będzie za nami.
Jadzia, dzięki Ci wielkie. :)
Jak zawsze proszę, trzymajcie kciuki
Pozdrawiam cieplutko
Bee
niedziela, 4 września 2011
Wen...
Dzień dobry
Moi drodzy, dawno nie pisałam, bo i nie bardzo jest o czym. Moja niecierpliwość jest czymś strasznym. Powiększa frustrację. Bardzo tego nie lubię. A wiecie, o co właściwie chodzi? O to, że nie wiem, co dalej z moją książką. Ładnych kilka tygodni temu dowiedziałam się, że książka poszła do składu i od tej pory cisza. Wydawnictwo milczy, milczy i raz jeszcze milczy. A ja się... wkurzam. Nie chodzi nawet o to, że już teraz mamy spóźnienie. Chodzi o to, że denerwuje mnie brak informacji. Was by to nie wkurzało?
Ale mam też dobre informacje z całkiem innej beczki. Otóż udało mi się doprowadzić do końca inny projekt, to znaczy skończyłam pisać Historię Pewnej Przyjaźni. :) Tak, tak, możecie mi gratulować... :)
Już teraz myślę nad kolejną częścią i mam nadzieję, że już niedługo klawiatura znów zacznie mi się palić pod palcami. Strasznie lubię to uczucie. Podekscytowanie, natłok myśli.... Ci, którzy piszą coś swojego z pewnością wiedzą o czym mówię.
I tu, z tego miejsca pragnę podziękować mojej kochanej Becie, która wytrwała do końca historii, poprawiała, komentowała, podsuwała pomysły, wspierała i zagadywała przez cały ten czas. Dlatego, Kaś, wielkie dzięki :)
Pozdrawiam i do usłyszenia
Bee
Moi drodzy, dawno nie pisałam, bo i nie bardzo jest o czym. Moja niecierpliwość jest czymś strasznym. Powiększa frustrację. Bardzo tego nie lubię. A wiecie, o co właściwie chodzi? O to, że nie wiem, co dalej z moją książką. Ładnych kilka tygodni temu dowiedziałam się, że książka poszła do składu i od tej pory cisza. Wydawnictwo milczy, milczy i raz jeszcze milczy. A ja się... wkurzam. Nie chodzi nawet o to, że już teraz mamy spóźnienie. Chodzi o to, że denerwuje mnie brak informacji. Was by to nie wkurzało?
Ale mam też dobre informacje z całkiem innej beczki. Otóż udało mi się doprowadzić do końca inny projekt, to znaczy skończyłam pisać Historię Pewnej Przyjaźni. :) Tak, tak, możecie mi gratulować... :)
Już teraz myślę nad kolejną częścią i mam nadzieję, że już niedługo klawiatura znów zacznie mi się palić pod palcami. Strasznie lubię to uczucie. Podekscytowanie, natłok myśli.... Ci, którzy piszą coś swojego z pewnością wiedzą o czym mówię.
I tu, z tego miejsca pragnę podziękować mojej kochanej Becie, która wytrwała do końca historii, poprawiała, komentowała, podsuwała pomysły, wspierała i zagadywała przez cały ten czas. Dlatego, Kaś, wielkie dzięki :)
Pozdrawiam i do usłyszenia
Bee
Subskrybuj:
Posty (Atom)